Konferencja ,,Na drodze do Niepodległości. Bydgoszcz w latach 1914-1920" - treść mojej prelekcji 2020-01-29 (2 komentarze)
JANTA-POŁCZYŃSKI PRZYBYWA POCIĄGIEM DO BYDGOSZCZY
Zacznijmy od przeniesienia się w czasie dokładnie sto lat wstecz, do dnia 22 stycznia 1920 roku. Przenieśmy się na dworzec główny, wyobraźmy sobie, że właśnie minęło południe i jesteśmy wśród oczekujących na peronie na pociąg z Warszawy, który ma się tutaj pojawić ok. godz. 12.30.
Wśród wielu pasażerów tego pociągu jest dwóch wyjątkowych – to generał Józef Dowbor-Muśnicki oraz Leon Janta - Połczynski.
Pan generał, z całym należnym szacunkiem dla jego wielu dokonań, z dowództwem nad Powstaniem Wielkopolskim na czele; nie będzie głównym bohaterem moich dzisiejszych rozważań.
Dzisiaj chcę się skupić na jego współtowarzyszu tamtej podróży, Leonie Jancie-Połczyńskim.
Przybyli do Bydgoszczy, żeby formalnie, w imieniu władz Państwa Polskiego, dokonać aktu wcielenia miasta w granice Polski.
Wszystko co się wydarzyło wcześniej, symboliczne przekazanie przez niemieckiego burmistrza Hugo Wolffa przedstawicielowi polskiego rządu Janowi Maciaszkowi kluczy do miasta dnia 19 stycznia; wzruszające i wymowne wkroczenie na bydgoski Stary Rynek Wojska Polskiego dnia 20 stycznia, wszystko to było preludium do rzeczywistego włączenia Polski w granice Rzeczypospolitej, które, co podkreślam z całą stanowczością, miało miejsce 22 stycznia 1920 roku. I właśnie po to, żeby potwierdzić polskość Bydgoszczy i ogłosić jej wcielenie w granice Polski, przyjechali do nas z Warszawy koleją - Józef Dowbor-Muśnicki oraz Leon Janta - Połczynski.
JANTA-POŁCZYŃSKI: SKĄD POCHODZIŁ I KIM BYŁ
Leon Janta-Połczyński znał Bydgoszcz i okolicę znakomicie. Na świat przyszedł w 1867 roku, niedaleko stąd, w Wysokiej, w Borach Tucholskich. Wychowany w rodzinie ziemiańskiej, poddany wszechstronnej edukacji, z wielkim zainteresowaniem poświęcał swój czas w zdobywaniu głównie wiedzy rolniczej.
W 1901 roku stanął na czele spółki wydającej i finansującej „Gazetę Gdańską”, jednego z najbardziej poczytnych pism polskich pod zaborem pruskim. Został patronem polskich kółek rolniczych na Pomorzu Gdańskim, niezwykle angażując się w ich rozwój.
W 1908 roku uruchomił w swoim majątku w Wysokiej tygodnik „Kłosy”, był jego wydawcą i redaktorem naczelnym. Pod jego kierownictwem pismo ukazywało się aż do 1919 roku. Można było w nim przeczytać wszystko o uprawie roślin, hodowli zwierząt gospodarskich, weterynarii, ogrodnictwie i leśnictwie.
Niemcy nazywali go Polenführer - wodzem Polaków. Słusznie, bo miał w sobie niezwykłe umiejętności przywódcze, kierownicze, dzisiaj byśmy powiedzieli – menadżerskie.
I WOJNA ŚWIATOWA ORAZ CZAS ZARAZ PO I WOJNIE
Kiedy wybucha I wojna Janta-Połczyński w swoim liczącym 3 tys. hektarów majątku w Wysokiej prowadził walkę z germanizacją. Angażował się w zakładanie kółek rolniczych, spółdzielni i banków, nie tylko po to, żeby polscy ziemianie mieli stabilność ekonomiczną, ale również by im pomóc w walce z niemieckim naporem.
Od początku wojny widział w przegranej Niemiec szansę na odzyskanie niepodległości. Po zakończeniu I wojny światowej został członkiem Rady Ludowej w Tucholi, a następnie Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu. Otwarcie i radykalnie działał na rzecz powrotu Pomorza do Polski.
Zmuszony do ucieczki w obawie przed niemieckim aresztowaniem ukrył się w Berlinie. Znakomicie zdawał sobie sprawę, że o tym, czy Pomorze zostanie przyłączone do Polski, zdecydują dyplomaci Ententy podczas rozmów pokojowych z Niemcami. Wiedział również, Niemcy łatwo nie odpuszczą, i kiełkuje w nich idea powołania Ostsaat - buforowego państwa, które nie poddałoby się rygorom Traktatu Wersalskiego.
Podkomisariat Naczelnej Rady Ludowej w Gdańsku właśnie Leona Jantę Połczyńskiego wydelegował jako przedstawiciela polskiej władzy politycznej do Komisji Międzynarodowej z konkretnym zdaniem: utrzymać i obronić prawa Pomorza do przynależności do Polski. Miał wytłumaczyć i przekonać Komisję, że Prusy Zachodnie są krajem polskim.
Świetnie znał język francuski i niemiecki, negocjował więc z wysłannikami USA i Francji, Robertem Lordem i Josephem Noulensem, przewodniczącym delegacji, Odegrał w tych rozmowach bardzo istotną rolę. Używał nie tylko argumentów dyplomatycznych, ale również militarnych. Przedstawiał scenariusz, że na Pomorzu wybuchnie powstanie takie samo jak Powstanie Wielkopolskie. Nowy rozlew krwi, do którego są już gotowi ludzie uzbrojeni w 40 tys. karabinów. Czekają tylko na sygnał. Sam Janta-Połczyński miał mieć zgromadzony całkiem spory arsenał w swoim majątku w Wysokiej.
Do Powstania nie doszło. Wystarczył dyplomatyczny talent i spryt Janty-Połczyńskiego. Komisja stworzyła dodatkowy raport, w którym umieściła zapewnienia, że Pomorze Nadwiślańskie z Bydgoszczą i Toruniem będzie w granicach Polski. Co bardzo ważne dla Bydgoszczy i Torunia – nie zdecydowano się na kryterium narodowościowe mieszkańców. W obu tych ośrodkach większość mieszkańców miast deklarowała narodowość niemiecką. Wprowadzono inne kryteria, które uprzywilejowały Polaków – gospodarcze, kulturowe, tożsamościowe. Zapadła więc nieodwracalna decyzja: Pomorze wraz z Bydgoszczą i Toruniem będzie polskie!
KLUCZOWE OSIEM DNI
Przejdźmy teraz do kalendarium tych jakże istotnych wydarzeń, pozwólcie Państwo, że dosłownie w kilku zdaniach przedstawię wydarzenia kluczowych dla Bydgoszczy ośmiu dni między 14 a 22 stycznia 1920 roku. 14 stycznia wicewojewoda poznański Witold Celichowski powołał mecenasa Jana Maciaszka na komisarza generalnego rządu Rzeczypospolitej na miasto Bydgoszcz. Równocześnie został powołany komisarycznym prezydentem miasta.
19 stycznia odbył się uroczysty akt przejęcia władzy i powrotu Bydgoszczy do Polski w sali posiedzeń Rady Miejskiej. W tym wydarzeniu brali udział m.in.: Józef Wierzbicki, Jan Teska, dr Jan Biziel, aptekarz Władysław Kużaj. Ze strony niemieckiej władzę przekazał Janowi Maciaszkowi burmistrz Hugo Wolff.
20 stycznia przed południem do miasta weszły pierwsze polskie oddziały - saperzy dowodzeni przez ppłk. Witolda Butlera. Na rogatkach miasta u wylotu ul. Szubińskiej żołnierzy witały stowarzyszenia ze sztandarami. Przemarsz wojska na Stary Rynek przerodził się w manifestację patriotyczną.
21 stycznia „Dziennik Bydgoski” pisał: „Bracia żołnierze, niesiecie nam dziś to, o czem pokolenia całe marzyły, dar najcenniejszy, którego wartość wyższa jest ponad wszystkie skarby świata. Wolność, do której tak dawno tęskniliśmy. Nie dziękować dziś za to chcemy, ale z głębi wezbranego uczuciem serca witamy Was jako najmilszych braci naszych, jako przedstawicieli potęgi narodu i spadkobierców najpiękniejszych idei naszych".
22 stycznia ok 12.30 pociąg z generałem Józefem Dowbor-Muśnickim oraz Leonem Janta – Połczyńskim wjechał na peron bydgoskiego dworca. Już na peronie pociąg przywitano strzałami armatnimi i wojskową orkiestrą. Później nastąpił przemarsz na Stary Rynek, gdzie miały odbywać się główne uroczystości.
Po mszy polowej w nieistniejącym już kościele w otoczeniu przybyłych na tą uroczystość oddziałów wojskowych i Polaków zamieszkujących Bydgoszcz. Przemówił gen. Dowbor – Muśnicki wypowiadając wówczas znamienne słowa ,,Bydgoszcz odtąd znajdować się będzie pod ochroną oręża polskiego, a w imieniu Naczelnika Państwa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, jako najstarszy wojskowy ogłaszam ją za przyłączoną do Polski.
Następnie minister L. Janta – Połczyński oświadczył:
,,Imieniem rządu ogłaszam Bydgoszcz za przyłączoną do Polski”.
I bezdyskusyjnie wypowiedzenie tych słów należy uznać za moment przyłączenia Bydgoszczy do Macierzy
W okresie międzywojennym nie było wątpliwości, jaki dzień jest dniem jubileuszu powrotu do Polski. Dziennik Bydgoski z 23 stycznia 1923 pisał: ,,Obchody wczorajsze należały do nieudanych […]”, a w numerze z 19 stycznia 1930 roku czytamy ,,z okazji wkroczenia wojsk polskich 20 stycznia i odbywającego się dwa dni później uroczystego aktu objęcia Bydgoszczy przez państwo polskie, wypowiedziano wiele podniosłych mów i składano ślubowania, nad którymi warto się dziś zastanowić…”
ZAKOŃCZENIE
Szanowni Państwo. Od wielu lat czynię starania o przywrócenie pamięci i należnej rangi jednemu z ojców bydgoskiej niepodległości Leonowi Jancie-Połczyńskiemu. W świetle dokumentów, świadectw, relacji, nie ulega wątpliwości, że dzięki jego osobistemu zaangażowaniu, odwadze, patriotyzmowi w wymiarze krajowym i lokalnym, sprytowi, stało się to, co po I wojnie światowej wcale nie było takie oczywiste: Pomorze z Bydgoszczą i Toruniem wróciły w granice Rzeczypospolitej.
Przez lata Leon Janta-Połczyński był postacią zapomnianą i w Polsce, i w Bydgoszczy, choć to dzięki jego poręce już w międzywojniu w naszym mieście uruchomiono pierwszą publiczną uczelnię rolniczą. Teraz, dzięki takim inicjatywom jak dzisiejsza konferencja, dzięki radnym Rady Miasta i Prezydentowi Miasta Bydgoszczy Rafałowi Bruskiemu, pamięć o Leonia Jancie-Połczyńskim zostaje przywrócona. Decyzją radnych jego imieniem zostanie nazwany bulwar nad rzeką Brdą, o co osobiście zabiegałem i za co osobiście jestem bardzo wdzięczny. Cieszę się, że mogłem Państwu przybliżyć tę postać w kontekście tak ważnego i pięknego jubileuszu 100-lecia powrotu Bydgoszczy do Macierzy. Nie zapominajmy świętując tę wspaniałą rocznicę tych słów wypowiedzianych przez Leona Jantę-Połczyńskiego w dniu 22 stycznia 1920 na bydgoskim Rynku: ,,Imieniem rządu ogłaszam Bydgoszcz za przyłączoną do Polski”.
I niech tak już zostanie na zawsze.
Komentarze
Napisz komentarz
Pasjonat historii, mecenas kultury, polityk
i przedsiębiorca.
Motto: ,,Aby dostać order za waleczność, trzeba być nie tam, gdzie walczą, lecz tam gdzie dają ordery".
Więcej: www.kobiak.bydgoszcz.pl/

Autor: 1
2024-10-28 19:29:09 Odpowiedz